Artykuły

Titanfall 2 - Recenzja

Jesień to zawsze gorący okres dla shooterów. To właśnie na okres słoty, deszczów i psującej się pogody przypadają największe premiery strzelanek. Titanfall 2 został wepchnięty pomiędzy gigantów gatunku – Call of Duty i Battlefield, co nie wyszło mu na dobre. Szkoda, bo tytuł studia Respawn Entertainment nie tylko się broni, ale stanowi poważną alternatywę dla wspomnianych wcześniej produkcji.

Pierwszy Titanfall był zapowiadany jako ekskluzywny tytuł dla Xboksów 360 i One, szybko pojawił się również na komputerach. Oferował ciekawe połączenie – walę prowadziło się z perspektywy człowieka – pilota oraz z olbrzymiego kilkumetrowego mecha – tytana. Różne perspektywy wymuszały wprowadzanie innego rodzaju taktyki. Ciężko opancerzony i potężnie uzbrojony tytan siał zniszczenie w szeregach wrogów, ale zawsze były problemy z mobilnością. Piechociarz, choć posiadający środki przeciwpancerne w pojedynkę nie był w stanie sobie poradzić z mechanicznym potworem, którego powalenie niemal zawsze było możliwe dzięki współpracy z innymi członkami oddziału. Główną bronią przeciwko tytanom zwykle była ucieczka, możliwa dzięki zwrotności i szybkości jaką oferowały jump packi i możliwość biegania po ścianach. Titanfall w zasadzie wyznaczył trend (wall run i jump pack), który zadomowił się choćby w serii Call of Duty.

Tytuł oferował niesamowicie dynamiczne i urozmaicone pojedynki i w zasadzie miał jedną, zasadniczą wadę – nie oferował trybu dla samotnego gracza. Kampania, w której można było śledzić jakieś wydarzenia toczyła się gdzieś tam w tle, a kolejne „misje” były w zasadzie multiplayerowymi meczami, których wynik nie miał żadnego znaczenia na fabułę. Sam scenariusz był mikry i w świetle emocjonującego starcia z innymi graczami często leżał schodził na bardzo odległy plan. Na ekranie działo się zbyt wiele, by mieć jeszcze czas na wczytywanie się w listy dialogowe czy nawet ich wysłuchiwanie.

Szukasz drużyny bądź planujesz nabór? Sprawdź wyszukiwarkę drużyn.

Titanfall 2 naprawia ten błąd i robi to z przytupem tak mocnym,  że ziemia drży. Wprowadzona kampania single player opowiada historię pilota, który musi przejąć stery Tytana, należącego do kogoś innego. Mech posiada świadomą AI, co będzie oczywiści prowokować niesnaski, zabawne sytuacje i nieporozumienia, które nadają bohaterom głębi. Z postaciami momentalnie można się utożsamić, rodzi się sympatia i ciekawość, co cechuje najprzedniejsze fabuły. Dodano nawet dość proste opcje dialogowe i choć nie mają one praktycznie żadnego znaczenia na przebieg wydarzeń, to dodają bohaterom wyrazistości.

Same poziomy w kampanii są bardzo ciekawie skonstruowane. Będą wymagać korzystania z plecaka i umiejętności biegu po ścianie. Czasami nawet trzeba pogłówkować, czy obliczyć moment odbicia, by posunąć się dalej. Innym razem będziemy musieli opuścić stalowe cielsko tytana by spenetrować posterunek i otworzyć drzwi lub wykonać inne zadanie. W połączeniu z wciąż przyjemnym zestawem uzbrojenia i soczystym strzelaniem kampania jest bardzo dobrze skrojona i angażująca. W przypadku trybu dla samotnego gracza można mieć dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy długości, a w zasadzie krótkości kampanii. Titanfall 2 można ukończyć w kilka godzin i choć nie są to godziny stracone, to chciałoby się więcej.

Drugą rzeczą, która mierzi jest polska wersja językowa. W przeciwieństwie do Call of Duty Infinite Warfare nie pozostawiono wyboru co do języka, którym mają się posługiwać postacie w grze. W przypadku konsol jest to jeszcze do obejścia – wystarczy zmienić język urządzenia i gra przechodzi na oryginalną ścieżkę dźwiękową. Według internetowych doniesień tak łatwo nie mają użytkownicy komputerów.

A dlaczego w ogóle chcieć zmieniać język? Dlatego, że dubbing niestety nie zdaje tu egzaminu, nagrane kwestie bardziej psują klimat niż go budują. Electronic Arts eksperymentuje po raz kolejny zapraszając do współpracy przy polskim dubbingu debiutantów wyłonionych w konkursie (wcześniej do prac przy Battlefield 1 zaproszono blogerów) i pomimo tego, że w obsadzie znajdują się również weterani dubbingu to ponownie nie zdaje to egzaminu. Teatralna maniera nie wprowadza autentyczności za grosz i bardziej pasuje do Pana Kleksa w Kosmosie niż do tytułu z gatunku Hard-SF. Wykonanie graficzne stoi na wysokim poziomie, ale nie jest to obecnie najwyższa półka. Do szczegółowości, modeli czy staranności wykonania nie można się przyczepić, ale należy sobie zdać sprawę, że podobny poziom prezentowano już w pierwszej części, dwójka jest ewolucją, rokiem rozwojowym w tej dziedzinie w stosunku do poprzedniczki i odznacza się stosunkowo niewielkimi różnicami. Nie można jednak powiedzieć, że grafika jest zła, czy ma błędy – są już lepiej przygotowane produkcje. Niemniej jednak w żaden sposób to nie przeszkadza, by setnie się bawić.

Jeśli chodzi o multiplayera, to w przypadku Titanfall 2 nadal stoi on na bardzo wysokim poziomie, choć trzeba przyznać, że przeszedł kilka zmian w stosunku do swojego pierwowzoru. Główną, najbardziej rzucającą się w oczy różnicą jest rezygnacja z kart jednorazowych. W zamian za to otrzymujemy zestawy wspomagające dzięki którym można na określony czas podnieść damage uzbrojenia, skorzystać z eksplodujących dronów, czy otrzymać irytujący w pierwszej części smart pistol. Wszystkie te działania nakierowane są obniżenie progu wejścia w sieciową zabawę. Zapewne będzie spotka się to z chłodnym przyjęciem, bo opanowanie podstawowych zasad jest o wiele prostsze. Poprzez pozbycie się kart jednorazowych wyeliminowano element podnoszący losowość. Osobiście oceniam to na plus, ponieważ na wyniku nie wpływa już szczęście w losowaniu kart i fakt, że ktoś zaczyna mecz w pancernym kolosie. Teraz decydują umiejętności i znajomość plansz, a to jest proporcjonalne do czasu spędzonego na rozgrywkach.

Liftingu doczekały się również same tytany, ponieważ otrzymujemy dostęp do trzech zróżnicowanych klas. Mamy oczywiście do wyboru wolniejsze, acz bardziej wytrzymałe kolosy oraz mniejsze, szybsze, ale ze słabszym opancerzeniem. Niewątpliwą nowością jest wprowadzenie możliwości wymachiwania bronią białą przez tytany. Olbrzymy w TF2 są doskonale zbalansowane i każdy typ ma swoje wady i zalety. Ciekawym rozwiązaniem jest również zbalansowanie siły pilota, który teraz może napsuć o wiele więcej krwi tytanowi nawet będąc osamotniony na polu walki. Dodano możliwość wykonywania ślizgów oraz linę z hakiem, dzięki którym pilotowi jeszcze łatwiej wykorzystywać zabudowę i bawić się z tytanami w kotka i myszkę. Titanfall był bardzo dynamicznym tytułem, a wprowadzone zmiany jeszcze podkręciły tempo. Starcia są soczyste, ale i dobrze wyważone.

Stwórz swoją bibliotekę i buduj z nami bazę gier

Choć nadal nie ma co liczyć na wielkie bitwy, ponieważ studio skupiło się w Titanfall 2 na dynamicznej walce mniejszych oddziałów, to zabawa nadal jest przednia. Oferowane tryby (podzielone naturalnie na starcia piechoty, wyłącznie dla tytanów oraz mieszane) oraz zestawy uzbrojenia i wspomniane perki całkowicie są wciągające i atrakcyjne. Może ilość dostępnych map nie jest porażająca, to można się spodziewać nowych przy aktualizacjach. W tym miejscu warto nadmienić, że Electronic Arts. Poinformowało, że do Titanfall 2 nie będzie wprowadzać season passa i wszystkie uaktualnienia do gry będą udostępniane za darmo. Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że kiedyś dożyję tej chwili, ale mogę jedynie pochwalić tę decyzję. Była ona zapewne podyktowana dość niezręczną datą premiery, o której wspominałem na początku, ale niezależnie od tego jest to krok w dobrym kierunku. Nikt nie lubi dopłacać do zakupionego produktu.

Titanfall 2 sprawił tak miłą niespodziankę, ponieważ z trójki wydanych niedawno shooterów w mojej ocenie sprawia najlepsze wrażenie. Posiada świetną kampanię, która nie jest jedynie doklejona do trybu multiplayer. Wprowadza ciekawe zmiany i stanowi doskonałe rozwinięcie poprzedniczki. Tryby sieciowe bardzo przypominają to co znamy z serii Call of Duty, co nie znaczy, że jedynie kopiują rozwiązania z tytułu Activision. Titanfall 2 ma swój charakter i niepowtarzalny urok. Stanowi doskonałą alternatywę dla serii Call of Duty i Battlefield. Brawo Respawn, chcę więcej.

Gra otrzymuje REKOMENDACJĘ!

 

Graliśmy na PS4
Grę do recenzji udostępnił producent
Fot: Materiały prasowe


Werdykt
+ cudowna fabuła - krótka kampania
+ doskonałe poziomy - polski dubbing
+ wyważony multiplayer  
+ dynamiczne mecze  
+ brak season passa  

Podobne artykuły

Call of Duty 4: Modern Warfare Remastered recenzja

Call of Duty 4: Modern Warfare Remastered recenzja

Był szalony rok 2007. Konsole i komputery otrzymywały kolejne gorące premiery gier. Halo 3, Biosh...

czytaj więcej
Call of Duty: Infinite Warfare - recenzja

Call of Duty: Infinite Warfare - recenzja

Zgodnie z tradycją w okresie jesienno-przedświątecznym na półkach sklepowych pojawiła się ...

czytaj więcej
Gears of War 4 - Recenzja

Gears of War 4 - Recenzja

Seria Gears of War ma dla mnie znaczenie dość szczególne. Pierwsza odsłona sagi z Marcusem...

czytaj więcej
Warhammer: The Endtimes - Vermintide

Warhammer: The Endtimes - Vermintide

Ubersreik było pięknym miastem. Czasy luksusów i bogactwa należą już jednak do przeszłości...

czytaj więcej

komentarzy (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany