Artykuły

Replay #3 - The Vanishing of Ethan Carter

Kiedy Paul Prospero – detektyw parający się sprawami o podłożu ponadnaturalnym otrzymuje alarmujący list od Ethana Cartera niezwłocznie wyrusza do małego amerykańskiego miasteczka, przez które przetacza się fala tajemniczych morderstw. Sam nieletni nadawca listu również znika, a detektyw musi zmierzyć się z kilkoma dziwacznymi zagadkami. Tak zaczyna się produkcja polskiego studia The Astronauts, która może się poszczycić bardzo ładnym wykonaniem, intrygującą fabułą i krótkim czasem zabawy.

Wciągająca i krótka historia

Zalążek fabuły przedstawiony wcześniej w zasadzie wystarczy, aby wczuć się w klimat posępnego i opuszczonego Red Creek Valley. Tajemniczość, obcość i ezoteryczność wyłaniają się zza każdego zakątka mieściny. Fabuła wciąga, a każdy zakątek potrafi zaskoczyć. Choć może TVOEC nie jest zbyt odkrywczy, bo atmosfera i rozwiązania fabularne są znane z wielu innych dzieł (Stephen King i H.P Lovecraft się kłaniają), to trzeba przyznać, że klimat gęstnieje z każdym krokiem, których niestety nie ma w tej produkcji zbyt wiele. Grę można przejść, zbierając wszystkie osiągniecia Steam w jakieś 4-5 godzin.

Choć czas zabawy niekoniecznie można uznać za wadę, to uważam, że jednak dołożenie kilku zagadek czy obszarów Ethanowi Carterowi wyszłoby na zdrowie. Zwiedzenie wszystkich zakamarków gra, która reklamuje się sama jako „eksploracyjna” powinno zajmować trochę więcej czasu niż rzeczone kilka godzin. Wszystkie rejony gry są dostępne od samego początku i faktycznie można rozwiązywać zagadki w wybranej przez siebie kolejności, ale eksploracja kończy się bardzo szybko.

Grając w Vanishing of Ethan Carter nie mogłem pozbyć się wrażenia, że mam do czynienia z dziełem, które stoi mocno osadzone w przeszłości. Mechanika gry jest oparta na starych dobrych point’n’clickach – znajdź odpowiedni przedmiot i użyj go w odpowiednim miejscu, zapamiętaj mapkę, ułóż układankę. Nie jest to bynajmniej zarzut. Zagadki są przemyślane i spójne, a w połączeniu z przelewającymi się ze sobą rzeczywistościami są bardzo klimatyczne. Do tego poziom trudności łamigłówek jest dobrze wyważony – zacięcia w trakcie zabawy należą do rzadkości, szczególnie jeśli śledzi się historię serwowaną podczas lektury notatek i wycinków prasowych. Nie mniej jednak tego rodzaju gry ostatnio kiełkują jak grzyby po deszczu i Ethan Carter tak naprawdę staje się jednym  wielu tytułów, gdzie się łazi i rozwiązuje łamigłówki.

Na szczęście dwie rzeczy powodują, że dzieło The Astronauts wychodzi poza standard. Pierwsza z nich, to wspominany już wcześniej klimat. Opuszczone i zdewastowane miasteczko, cmentarz z rodzinnymi grobowcami, kopalnia. Wszystko w Red Creek Valley jest mroczne, ponure i nosi na sobie brzemię czegoś tajemniczego. Każdy krok naprzód zbliża nas do rozwiązania zagadki tytułowego zniknięcia, jednocześnie ukazując historię miasteczka i jego mieszkańców. W to wszystko oczywiście mieszają się siły nadprzyrodzone, mieszanie się rzeczywistości i ledwo nazwane zło ale nie chcąc zdradzać zbyt wiele zatrzymam się w tym miejscu.

Znajome i wspaniałe widoki

Drugą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę jest warstwa wizualna. Studio Adriana Chmielarza podczas wykonania The Vanishing of Ethan Carter sięgnęło po technikę fotogrametrii polegającej na fotografowaniu prawdziwych obiektów pod różnymi kątami i sklejaniu tych zdjęć w obiekty na ekranie. Efekt jest naprawdę świetny. Wystrój wnętrz, deski na moście, kamienie na drodze, a nawet roślinność została wykonana rewelacyjnie, nadając grze niepokojący acz realistyczny wygląd. Polskim graczom wygląd TVOEC będzie szczególnie bliski gdyż okazuje się, że Red Creek Valley było stworzone na podstawie zdjęć wykonanych w Sudetach i ich okolicach. W grze znalazła się nawet świątynia Wang z Karpacza! Dodatkowym smaczkiem niech będzie fakt, że The Astronauts nie tak dawno wypuściło aktualizację gry wykonaną na silniku Unreal 4, co jeszcze poprawiło i tak doskonałe wykonanie. Chmielarz i spółka ponoć szykują się do kolejnej aktualizacji, tym razem zapewniającej wsparcie DX 12.

The Vanishing of Ethan Carter okazuje się być grą posiadającą swoje mankamenty, ale z nawiązką je nadrabiającą w postaci niepokojącego i mocnego klimatu, wciągającej fabuły i pięknego wykonania. Narzekanie na długość, a właściwie „krótkość” rozgrywki polega na pewnym uczuciu niedosytu, bo jeszcze jedna zagadka, jeszcze jeden obszar, jeszcze jedno wyzwanie dopełniłoby satysfakcji z obcowania z dziełem Astronautów. Trochę razi też ta obiecywana „eksploracyjność”, która kojarzy się z pewną swobodą odkrywania nowych obszarów, które kryją się za innymi nowymi obszarami. W rzeczywistości jednak okazuje się, że Ethan Carter nie tylko nie daje okazji na zgubienie się w lesie, co nawet specjalnie nie pozwala zejść ze ścieżki.

Jednak niech to nie pozwoli na przejście obok The Vanishing of Ethan Carter obojętnie, bo gra zasługuje na to, aby poświęcić jej te kilka godzin zabawy, bo nie będą to godziny zmarnowane. Warto tym bardziej, że tytuł można dostać już za niecałe 30 PLN. Polecam wydanie pudełkowe, w którym dodana jest książeczka z dokumentacją fotograficzną opisującą powstawanie gry. Dzięki temu można zobaczyć ile rzeczywistych lokacji znalazło się w komputerowym Red Creek Valley.


+Gra jest ładna, technika foto coś tam. Świątynia Wang

+Klimat

+Mechanika point’n’clicków

+Dobrze wyważony poziom trudności zagadek

-Szybka „eksploracja”

-Krótka – 3-4 godziny i koniec zabawy


Graliśmy na PC

Podobne artykuły

Replay #1 - Titanfall

Replay #1 - Titanfall

Titanfall, będący jednym z pierwszych tytułów startowych na Xbox One z czasem rozlał się r...

czytaj więcej
Replay #2 - Dying Light

Replay #2 - Dying Light

Witajcie w kolejnej odsłonie naszego cyklu Replay, w którym ogrywamy tytuły mające swoje p...

czytaj więcej

komentarzy (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany