Artykuły

Recenzja - The Division

Nowy Jork - miasto statuy wolności, hali Madison Square Garden, tragedii zamachów z 11 września oraz drapaczy chmur na Manhattanie z Empire State Building na czele. Byliście tam kiedyś? Koszt i czas przelotu jest duży, a nawet jeśli nam to nie przeszkadza, to na drodze stoi biurokracja i wymóg posiadania zielonej karty.

Nie martwcie się, mam dla Was rozwiązanie. Traficie bezpośrednio do Nowego Jorku. Siadajcie i zapinajcie pasy. Lecimy! Odpalamy The Division!.

Parę słów o becie

Mniej więcej miesiąc przed premierą gry, Ubisoft umożliwił graczom przetestowanie produktu w postaci otwartej bety. Ze względu na fakt, że uwielbiam strzelanki postanowiłem również sciągnac betę The Division. Moje wrażenia nie były zbyt pozytywne. Pełnej wersji gry bardzo się obawiałem. Stanąłem przed dylematem, kupić ,czy nie kupić (niestety Ubisoft nie udostępniał wersji recenzenckich). Koniec końców po namowie przyjaciół stałem się szczęśliwym posiadaczem kopii gry.

Co jest grane?

 

 

Nowy Jork zaatakował groźny, nieznany wirus, a na ulicach zapanował chaos. Grupy bandytów, najemników i innych oprychów przejęły ulice. Rząd nie radzi sobie z sytuacją dlatego stworzył specjalną jednostkę agentów - The Division. Ich zadaniem jest przejąć kontrolę nad miastem, pomoc mieszkańcom w potrzebie, pokonać przeciwników, którzy Wam staną na drodze oraz wsparcie sztabu medycznego w uzyskaniu materiałów, które pomogą zneutralizować wirusa.

Agent sam w Nowym Jorku?

Wreszcie trafiamy na ulice Nowego Jorku. Nasi szefowie wyznaczyli nam zadania do wykonania, a jest ich sporo. Dzielą się na misje głównego wątku oraz poboczne. Cały Manhattan również jest podzielony na strefy dopasowane levelowo.Wykonując kolejne misje i pokonując wrogów jesteśmy nagradzani punktami doświadczenia, gotówką, materiałami służącymi do rozbudowy naszej bazy (możemy rozwijać skrzydła medyczne, techniczne i bezpieczeństwa). Martwych przeciwników możemy przeszukać i pozbierać po nich sprzęt. Gdy wykonamy wszystkie misje w konkretnym rejonie mapki, główny wątek skieruje nas do następnej strefy levelowej, gdzie oczywiście zostaniemy poproszeni o pomoc, a na naszej mapie pojawią się nowe zadania do wykonania. Misji jest naprwadę dużo i są różnorodne. Dostaniemy zlecenia na zebranie próbek wirusa, uwolnienie zakładników, lub obronę patrolu JTF, który wpadł w zasadzkę oraz wiele innych.

Dodatkowym smczkiem dla kolekcjonerółw achievmentów są różnego rodzaju znajdźki. W różnych zakamarkach miasta możemy znaleźć telefony komórkowe, laptopy, poradniki przetrwania, resztki z dronów oraz dużo innego śmiecia do kolekcjonowania.

The Division nie jest typową grą action-rpg. Nie ma tu podziału na klasy - tank, healer, dps. Naszą klasowość definiuje sprzęt, który na siebie założymy. Chcesz walczyć na pierwszej linii? Wybierasz sprzęt boostujący punkty życia i pancerz. Jeżeli chcesz zadawać obrażenia, to pakujemy wszystkie statystyki sprzętu w siłę ognia itp.

 

 

Ważną rolę w rozgrywce odgrywają umiejętności. Ich różnorodność ułatwi pokonywanie kolejnych misji w kooperacji (skille możemy dowolnie zmieniać w trakcie gry). Zdolności dzielimy na medyczne, które leczą nas i nasz team, zapewniają dodatkową odporność w momencie, gdy jesteśmy ranni, a techniczne, to różnego rodzaju miny, wieżyczki, które potrafią obezwładnić wrogów, bądź zadawać obrażenia. Techniczne skille umożliwiają też na określony czas zwiększyć obrażenia zadawane przez członków drużyny i podnieść szansę na trafienia krytyczne. Są też umiejętności bezpieczeństwa - różnego rodzaju tarcze ochronne oraz stawiane przeszkody i umiejętności zapewniające odporność na obrażenia i zwiększoną szybkość ruchu agentów w teamie.

Rozgrywka sama w sobie jest bardzo ciekawa i dynamiczna, prowadzona jest z trzeciej perspektywy. Podczas misji musimy wykorzystywać wszelkiego rodzaju osłony, musimy chować się za skrzyniami, samochodami, ścianami i innymi przeszkodami. Gry wyjdziemy na otwartą przestrzeń (szczególnie na wyższych poziomach trudności i maksymalnym levelu) możemy liczyć na rychłą śmierć.

This is my rifle...

Strzelanie w The Division jest czystą przyjemnością. Każda broń zachowuje się inaczej przy kierowaniu ogniem. Pukawki mają różne parametry, więc np. aby celnie strzelać i wykorzystywać optymalnie nasz oręż musimy kontrować odrzut.

Rodzajów broni jest sporo. Do dyspozycji mamy broń snajperską, szturmową, strzelby, broń automatyczną oraz lekkie karabiny maszynowe. i pistolety. W ramach tych podziałów oczywiście występują rożne modele karabinów, które mają różne atrybuty. Do dyspozycji agenta mamy broń główną oraz alternatywną, plus pistolet. W zależności od stylu gry, który preferujemy warto wybrać takie, które korzystają z różnego rodzaju amunicji. Nie chcemy znaleźć się w takie sytuacji, że w trakcie walki skończą nam się "pestki" i nie będziemy mieli żadnej alternatywy by się bronić.

Nasz sprzęt to nie tylko broń. Do dyspozycji mamy również kamizelkę kuloodporną, maskę, nakolanniki, plecak, kaburę i rękawice. Każde z nich posiadają różne statystyki, dzięki czemu możemy wziąć więcej sprzętu itp.

Rozbudowany jest też crafting, czyli wytwarzanie sprzętu. Jest to przydatna umiejętność, szczególnie, gdy w naszym inwentarzu mamy jakiś słaby przedmiot, a martwi przeciwnicy jak na złość nie chcą nas obdarować lepszym. Mając dostępny projekt i materiały (uzyskuje się je z rozmontowanych przedmiotów, których nie będziemy używali) możemy ulepszyć nasz ekwipunek na taki, który poprawi nasze możliwości bojowe.

Głupi komputer?

Na duże pochwały w The Division na pewno zasługuje sztuczna inteligencja, która prowadzi naszych przeciwników. Szczególnie w późniejszych etapach gry są bardzo kreatywni i działają w sposób przemyślany i zorganizowany. Gdy są pod ostrzałem chowają się i nawet nosa nie wyściubią, jednocześnie zwołując swoich kumpli. Gdy my zajmujemy się jednym wrogiem, drugi z nich próbuje nas oskrzydlić. Przeciwników trudno zaskoczyć w większej grupie. Po zorientowaniu się, że są na naszej muszcze, bądź gdy usłyszą pierwsze wystrzały, rozbiegają się utrudniając atak. Wrogowie chowają się, przemieszczają, wchodzą na samochody, budynki. Stosują różne strategie - potrafią obrzucić granatami i trzymajać na dystans, albo, w zależności od sytuacji atakują frontalnie.

Sztuczna inteligencja jest bardzo mocną stroną The Division, ale niestety nie bez wad. Przeciwnicy potrafią zablokować się gdzieś na mapie lub w teksturze. Widziałem modele, które się teleportowały, bądź znikały. Takie błędy wymagają szybkich poprawek.

Agencie! Razem raźniej!

The Division oferuje również możliwość zabawy w grupie. System rozgrywki wieloosobowej jest łatwy, szybki i przyjemny. Gdy chcemy pograć z innymi graczami, otwieramy mapkę, wybieramy misje, którą jesteśmy zainteresowani i wyszukujemy partnerów do zabawy. Misje w co-opie są według mnie najfajniejszą opcją tej gry i prawdziwą potęga The Division. Wspólne wypady, zabijanie bossów, planowanie działań i podział ról (choćby wsparcie skillami np. leczeniem). Daje to dużo uciechy i frajdy. Na maksymalnym poziomie doświadczenia i na najwyższym poziomie trudności (co stanowi nie lada wyzwanie na ten moment) współpraca członków zespołu musi stać na wysokim poziomie, inaczej w najlepszym wypadku przechodzenie pojedynczej misji zajmuje wiele godzin. Oczywiście dużo też zależy od posiadanego sprzętu i ich statystyk.

 

30 i co dalej?

Na ten moment gra ofertuje nam możliwość osiągnięcia 30 poziomu. Leveluje się szybko, maksymalny poziom uzyskałem po 3-4 dniach zabawy, ale na tym nie poprzestałęm. The Division przykuło mnie do ekranu na wiele godzin. Przed zakupem gry byłem sceptyczny w stosunku do tego co się będzie działo po osiągnięciu 30 levelu. Miałem wątpliwości, czy będę miał jeszcze coś do roboty, czy też gra wyląduje szybko na półce.

Po ukończeniu głównego wątku i osiągnięciu maksymalnego poziomu nadal jednak gra Ubisoftu sprawia wiele frajdy. Codziennie mamy do wykonania nowe misje , które trzeba przejść na wyższych poziomach trudności (hard i challenging). Za ich ukończenie dostajemy walutę - feniksy, które pozwalają na zakup lepszy sprzęt, bądź na end-game`owe recepty do craftingu.

Dark Zone

Lepszy sprzęt możemy zdobyć również w Dark Zonie - strefie PVE-PVP. Jest to miejsce zakażone przez wirus, więc wchodzimy na własną odpowiedzialność. Można tam spotkać różnego rodzaju przeciwników kierowanych przez komputer - w tym bossów i bossów imiennych, którzy dostarczą nam najlepszy sprzęt. Problem jest taki, że w Dark Zonie nie wystarczy pokonać przeciwnika i podnieść sprzęt. Aby konkretny przedmiot trafił do naszego inwentarza musimy zanieść nasz plecak do strefy poboru przedmiotów. By ją ustanowić musimy najpierw wystrzelić flarę sygnalizacyjną, która wskaże miejsce dla śmigłowieca, który zabierze nasz sprzęt w bezpieczne miejsce. Niestety transport przybywa po paru minutach, a flara przyciąga nie tylko helikopter, ale też wszystkich przeciwników znajdujących sie w rejonie - zarówno ci komputerowi, jak i chciwi gracze. Jedni i drudzy potrafią mocno uprzykrzyć życie. Szczególnie problematyczni sa gracze, którzy chcąc przejąć nasz ekwipunek potrafią strzelić nam w plecy. Gdy jednak uda się pokonać wrogów zdobyty sprzęt zaczepiamy na zrzuconej przez helikopter linie, a przedmioty trafiają do naszej skrzynki.

Moje obawy o end-game`ową rozgrywkę były zatem nieuzasadnione. Parę dni temu Ubisoft zapowiedział, że wyda dwa darmowe dodatki. Pierwszy pojawi się już 12 kwietnia i dostarczy nam dodatkową porcję zabawy.

Jak tu pięknie!

Jeszczę parę słów o oprawie wizualnej. Gra jest śliczna, ma mnóstwo detali. Nowy Jork to majstersztyk. Jest piękny, obszerny i smaczkami są prawdziwe miejsca odwzorowane w grze.

Dźwięk stoi na dobrym poziomie, jednak nie wywołuje jakichś ekstremalnych emocji. Na pewno okrzyki przeciwników, odgłosy wystrzałów i wybuchów wpadają w uszy. Od czasu do czasu pojawia się też przyjemna muzyka, np. w Lexington Event Center.

Over and out

Ostatnimi czasy Ubisoft bardzo pozytywnie mnie zaskakuje jakością tworzonych gier, tak było choćby w przypadku Far Cry Primal. The Division jest według mnie ich najlepszą produkcją. Jeżeli jeszcze nie zdecydowaliście się na zakup tego tytułu, to mogę Was zapewnić, że wydanych pieniędzy nie pożałujecie.

PS. Jedyne co tak naprawdę mnie irytuje w tej grze to ekrany wczytywania :)

 

Rekomendacja Gameshrine.pl

Nie wystawiamy ocen, ale przyznajemy rekomendacje tytułom, które naszym zdaniem warte są wyróżnienia.

Graliśmy na PC


+ grafika

+ odwzorowany NY

+ co-op

+ misje

+ różnorodność przedmiotów

+ poziomy trudności

+ inteligencja komputera

 

- długie loading screeny

- bugi: teleportujący się i znikający przeciwnicy

 

 

Podobne artykuły

Recenzja - Dying Light: The Following

Recenzja - Dying Light: The Following

Zaatakowali ponownie, bez ładu i składu w liczbie tak przytłaczającej, że zasłaniali horyzont. Ce...

czytaj więcej
Recenzja - Fallout 4

Recenzja - Fallout 4

Fallout 4, jedna z najważniejszych premier tego roku to tytuł z ogromnym potencjałem i historią. ...

czytaj więcej
Recenzja - Far Cry: Primal

Recenzja - Far Cry: Primal

Życie we współczesnym świecie nie jest proste. Każdy goni za pieniądzem, nie mamy na nic c...

czytaj więcej

komentarzy (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany