Artykuły

Recenzja - SuperHot

Gdybyśmy cofnęli czas o kilka lat  to Super Hot rozpoczynało swój żywot jako jeden z wielu projektów na jednym z portali crowdfundingowych. Z dnia na dzień projekt z Łodzi jednak wzbudzał coraz szersze zainteresowanie. Kiedy kickstarterowym projektem zaczęły interesować się takie tuzy jak Cliff Bleszinski i firmy pokroju Microsoftu, było już jasne, że SuperHot się sprzeda. Jedno pozostawało niewiadomą – czy tytuł tworzony przez Łodzian spełni oczekiwania napompowanego balonu z napisem „hype”. Wytrzymał. SuperHot przypomina o co naprawdę od zawsze chodziło w grach – o wyzwanie, pomysłowość i olbrzymie ilości dobrej zabawy.

 

SuperHot jest grą nietuzinkową i to widać na pierwszy rzut oka. Pomysł, zaprezentowany przez łódzkie studio docenił wspomniany Cliff Bleszynski, dotując projekt sumą 2 tysięcy dolarów.  Prostota rozwiązania wykorzystanego w SuperHot jest największą siłą tej gry.

SuperHot jest FPS-em, w którym poruszanie się postaci powoduje upływ czasu. Jeżeli stoimy nieruchomo przeciwnicy, a nawet kule wystrzelone w naszym kierunku zamierają pozwalając nam na planowanie naszych następnych posunięć. Dzięki temu otrzymujemy możliwość efektownego rozprawiania się z wrogami nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach. To proste założenie buduje jedną z najbardziej fantastycznych gier ostatnich czasów.

Nie można jednak spodziewać się, że gra będzie łatwa. Poziomy skonstruowano w ten sposób, że aby posunąć się naprzód należy doskonale zaplanować wszystkie swoje kroki. Mijając kule oddajemy strzały, możemy też walczyć wręcz, bronią białą, a także porozrzucanymi przedmiotami. Gra pozwala na tak spektakularne akcje jak rzucenie we wroga gaśnicą, złapanie broni, która wypadła mu z rąk, zasadzenie soczystego headshota ofierze, a następnie ciśnięcie bronią w przeciwnika znajdującego się za naszymi plecami. Wszystkie nasze poczynania są rejestrowane i po ukończeniu poziomu możemy przyjrzeć się powtórce. Replaye robią niesamowite wrażenie, gdyż okazuje się, że misternie rozplanowane ruchy, mierzone kroki i wyliczone czynności, które wykonywaliśmy po kilka – kilkanaście minut wykonane bez pauzowania czasu zajmują po kilkadziesiąt sekund i są bardzo efektowne. Powtórki można załadować na serwer online i podzielić się z innymi graczami.

Zabawa z czasem powoduje, że SuperHot wykracza poza wszelkie klasyfikacje gatunkowe stając się klasą samą w sobie. Łódzki tytuł wychodzi poza granice FPS-a i bliżej mu do logicznej łamigłówki niż do jakiegokolwiek shootera.

Zresztą, szufladkowanie gatunkowe nie jest tu najważniejsze. Najważniejsze jest to, że SuperHot zostało zrealizowane efektownie, z jajem oraz to, że zabawa w eliminację czerwonych, szklanych gości jest tak przeokrutnie wciągająca, że ciężko jest odejść od monitora.

Twórcy, zdając sobie z tego sprawę, dołożyli fabułę, która wykorzystuje nawet ten uzależniający fakt. Wzorowane na starym Norton Commanderze menu gry, odblokowywane pliki, czatowanie z nieokreśloną siłą, która komunikuje się bezpośrednio z graczem, nie z postacią – wszystko sprawia bardzo niepokojące i intrygujące wrażenie. Choć można spotkać w sieci wiele zastrzeżeń co do fabuły, to tak naprawdę trzeba zdać sobie sprawę, że historia jest tylko dodatkowym smaczkiem, bez którego gra nie traci praktycznie nic. Sama fabuła jest podana w sposób prosty i wykorzystujący podstawowe środki wyrazu, co jest kolejną zaletą SuperHot.

Nieprzyjemny zgrzyt można znaleźć w samej kampanii, a jest nim czas potrzebny do jej ukończenia. Moduł fabularny można ukończyć w dwie-trzy godziny. Od gry kosztującej 22 euro można oczekiwać czegoś więcej. Należy jednak pamiętać, że na tym gra się nie kończy. Usprawiedliwiając cenę dołożono dodatki. Do kampanii dochodzą dodatkowe tryby zabawy i jest ich całkiem sporo. Challenges, speedruny oraz endless mode zapewniają dodatkowe godziny zabawy. Jeszcze słowo w kwestii ceny – warto jest też poświęcić się i zrobić spacer do najbliższego marketu z elektroniką. Ceny pudełkowe okazują się niższe niż wspomniane 22 euro.

Samej rozgrywki nie można nazwać dynamiczną, bo jest tu całkiem odwrotnie. Planowanie kolejnych posunięć jest najważniejsze, ale sprawne palce i celne oko ma jest równie istotnia. Ustrzelenie poruszającego się przeciwnika może okazać się bardzo trudne, ponieważ trzeba brać pod uwagę jego ruch (a ten potrafi się wygiąć, ułożyć pod innym kątem niż przewidywany, a nawet schylić po uzbrojenie, które wypadło z rąk martwego kolegi) i przewidywać jego pozycję względem wystrzelonej przez nas kuli. Trochę irytować mogą sporadycznie pojawiające się błędy z hitboksami u przeciwników. Teoretycznie, łapiąc dwóch i więcej wrogów na linii strzału powinniśmy położyć wszystkich jedną kulą. Niestety nie zawsze teoria idzie w parze z praktyką. Czasami nasz pocisk zatrzymuje się na pierwszej ofierze, innym razem dziwnie przez nią przenika roztrzaskując jegomości znajdujących się z tyłu. Można też spotkać opinie, że brak licznika amunicji widocznego na jakimś odpowiedniku HUD czy coś w ten deseń sprawia trudności, ale uważam, że rozwiązanie zastosowane przez autorów jest genialne. Dzięki temu rozwiązaniu dochodzi bowiem element, w którym nie wiedząc ile pestek mamy jeszcze do wykorzystania, musimy podejmować decyzję, czy odrzucić broń i rozglądać się za nową, czy próbować jeszcze jednego strzału. Takie wybory potrafią zaważyć na szczęśliwym ukończeniu poziomu, co powoduje, że zabawa staje się jeszcze bardziej emocjonująca.

SuperHot jest tak przyjemnym i miłym zaskoczeniem ze względu na to, że przedpremierowo obiecywano dużo i, co rzadko się zdarza, spełniono w pełni oczekiwania. Gra pozwala na świetną, nieskrępowaną zabawę w czystej formie. Wszystko dzięki swojej prostocie i świeżości. SuperHot pokazuje również, że na Kickstarterze nadal można znaleźć innowacyjne produkcje, co daje nadzieje na to, że jeszcze coś ciekawego urodzi się dzięki crowdfundingu.

Wracając do SuperHot, to zabrakło mi trochę wsparcia dla modów. Konstrukcja gry aż się o to prosi, by społeczność skupiona wokół gry tworzyła nową zawartość. Liczę, że takie rozwiązanie pojawi się w przyszłości. Wszystko wskazuje na to, że i bez tego łódzka gra staje się tytułem, o którym będzie się opowiadać. I całkowicie na to zasługuje.

 

Rekomendacja Gameshrine.pl

Nie wystawiamy ocen, ale przyznajemy rekomendacje tytułom, które naszym zdaniem warte są wyróżnienia.

+ genialny, prosty i świeży pomysł

+ możliwość kończenia poziomów na różne sposoby

+ dodatki (speedruny i challenges)

+ tony świetnej zabawy

+ klimat osiągnięty prostymi środkami

 

- z rzadka krzaczą się hitboksy na przeciwnikach

- kampania jest zdecydowanie za krótka

 

Grę do recenzji udostępnił producent

Graliśmy na PC

 

Podobne artykuły

Recenzja: Homeworld: Deserts of Kharak

Recenzja: Homeworld: Deserts of Kharak

Z nostalgią wspominam czasy gdy byłem dzieciakiem. Miałem dużo wolnego czasu, a moją pasją były g...

czytaj więcej
Recenzja - Star Wars Battlefront

Recenzja - Star Wars Battlefront

Star Wars Battlefront od Electronic Arts ukazał się niemal równo przed prem...

czytaj więcej

komentarzy (3)

b4mbu5

1 marca 2016 | 14:54

Dobre, bo łódzkie ;) Pozdrawiam serdecznie 

Pogo3D

16 marca 2016 | 14:31

Re: b4mbu5
Oby było tak zawsze :)

Juzeffo

23 marca 2016 | 11:31

Re: b4mbu5
Święta prawda!
Donec eget turpis nisi. Aliquam at euismod dui. Nulla nec mauris nunc. Donec dignissim lorem facilisis, tristique erat eget, tempus eros. Phasellus volutpat libero vitae finibus cursus. Praesent accumsan lectus a feugiat consectetur. Sed porta lectus nibh, at commodo nunc pretium sed. Pellentesque volutpat diam vitae erat finibus, vitae congue nibh gravida.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany