Artykuły

Recenzja - Stories: Path of Destinies

Życie pisze różne scenariusze, a los bywa przewrotny. Co powiecie na to, by wcielić się właśnie w rolę czynnika decyzyjnego w życiu pewnego wojownika zmierzającego do nieuchronnej konfrontacji z pewnym satrapą? Stories: The Path of Destinies oferuje taką możliwość, dorzucając przy okazji możliwość złojenia skóry paru draniom. Pomimo nieprzyciągającego tytułu nowa gra studia Spearhead Games okazuje się być całkiem przyjemną i wartą uwagi produkcją.

Stories oferuje dość ciekawe rozwiązanie, dość rzadko spotykane w kategorii slasherów. Prowadzony przez gracza bohater, Reynardo, kroczy ścieżką usianą wrogami, mocno pracując mieczem. Poziomy są wytyczoną prosto ścieżką, lecz zwieńczenie każdego levelu wymusza na graczu podjęcie decyzji o dalszych krokach Reynardo. Wybory są dość istotne, gdyż wpływają nie tylko na otoczenie, którym będziemy podążać, ale również na fabułę i jej zakończenie. Gracz podczas zabawy kształtuje zatem los bohatera wybierając kierunek, którym ma podążać. To rozwiązanie zachęca zatem do ponownych rozgrywek, które umożliwią przeprowadzenie historii Reynardo do wymarzonego końca. Droga pełna jest rozgałęzień, podnosząc liczbę kierunków, którymi można podążać oraz mnożąc liczbę historii, które przeżywa bohater. Warto też dodać, że wybór ścieżki nie kończy się wyłącznie na obraniu jakiegoś kierunku. Trzeba będzie decydować np. czy ruszyć na pomoc kompanowi czy też udać się na poszukiwania potężnego artefaktu. Tytuł gry zaczyna zatem mieć jakiś sens.

Mechanika Stories przypomina nieco rozwiązania znane z tytułów pokroju Middle Earth: Shadow of Mordor i serii Batman: Arkham. Reynardo jest wprawionym w bojach wojownikiem koszącym wrogów równo z trawą. Walka jest szybka, soczysta, wymagająca i sprawia wiele satysfakcji. Na szczęście opanowanie bloków, ataków i tajmingu nie sprawia wiele trudności i szybko można się odnaleźć. Na tym jednak podobieństwa do wspomnianych tytułów się kończą. Stories: The Path of Destinies nie oferuje otwartego świata, jest raczej jednokierunkową uliczką z kilkoma alternatywnymi trasami, na których można natrafić na znajdźki itp. Pewnym uatrakcyjnieniem zabawy są elementy interaktywne – wajchy i przyciski potrafią otworzyć przed nami drogę, ale trzeba to traktować jako miły dodatek, pamiętając, że osią zabawy jednak jest tłuczenie przeciwników.

W Stories dorzucono również pewne elementy znane z gier RPG. W trakcie zabawy będziemy mogli bowiem zmienić wyposażenie bohatera. Na trasie znajdziemy cztery warianty oręża, którym wymachuje Reynardo. Oparte na żywiołach uzbrojenie nie tylko pozwala na skuteczniejszą walkę, ale otwiera również nowe ścieżki i dojścia do skrzyń z ciekawą zawartością.

Grafika jest wykonana przyzwoicie i w zasadzie na ten element nie można narzekać. Komiksowy sznyt i kreska, którą narysowano postaci robią miłe wrażenie. Nieprzyjemnym zgrzytem okazują się być jednak sporadycznie występujące bugi, uniemożliwiające poruszanie się naprzód. Czasami potrafi nie wgrać się model albo element otoczenia, który trzeba wykorzystać, by posunąć się naprzód. Powoduje to konieczność załadowania checkpointu i powtórkę danej sekcji. Na szczęście nie są to problemy, które występują często, choć potrafią być irytujące.

Warstwa dźwiękowa jest wykonana bardzo dobrze. Miłe, wpadające w ucho melodie komponują ścieżkę dźwiękową, a na uwagę zasługuje lektor odczytujący wybrane przez nas dzieje Reynardo.

Stories: The Path of Destinies przedstawia się jako miła odskocznia od tytułów AAA zapewniającą przyzwoitą zabawę. Rozwiązania oparte na decyzjach o ścieżce przygód bohatera podnoszą znacząco replayability gry, za każdym razem dostarczając ciekawe wrażenia. System walki, sprawiający sporo radości jest głównym smakiem gry, ale osoby lubujące się w fabule nie powinny czuć się zawiedzione. Przygody Reynardo zatem dostarczają sowitą porcję zabawy i w zasadzie mając wolnych kilka godzin warto spojrzeć łaskawym okiem na tę pozycję. Może ktoś będzie miał ochotę poświęcić trochę więcej czasu i przejść wszystkimi ścieżkami losu?

Graliśmy na PS4

Grę do recenzji dostarczył wydawca

Foto - Mat. Prasowe


 

+Soczysta walka

+Decyzyjność powiększająca replayability

+Dobre udźwiękowienie

-bugi

 

 

Podobne artykuły

Recenzja - Far Cry: Primal

Recenzja - Far Cry: Primal

Życie we współczesnym świecie nie jest proste. Każdy goni za pieniądzem, nie mamy na nic c...

czytaj więcej
Recenzja - The Division

Recenzja - The Division

Nowy Jork - miasto statuy wolności, hali Madison Square Garden, tragedii zamachów z 11 wrz...

czytaj więcej

komentarzy (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany