Artykuły

Recenzja - Star Wars Battlefront

Star Wars Battlefront od Electronic Arts ukazał się niemal równo przed premierą Star Wars the Force Awakens. Termin na pewno nie jest przypadkowy, ale przecież obracamy się w świecie, gdzie dobra kultury podlegają biznesowym prawom i regułom. Sama marka Gwiezdnych Wojen jednak nie sprawi, że gra stanie się dobra. Do tego potrzeba porządnego wykonania oraz … mocy. Ile mocy jest w Star Wars Battlefront?

Niech moc będzie z Tobą

 

 

Battlefront już na pierwszy rzut oka przypomina Battlefielda. Mamy do dyspozycji zatem tryby versus, i misje single player i kooperację. Tryby dla pojedynczego gracza jednak tradycyjnie stanowią jedynie mały dodatek do rozgrywek sieciowych. Tutaj stworzone postaci rozwijają się w ramach zdobywanego podczas zabawy doświadczenia i kredytów. Waluta z uniwersum Star Wars pozwala na zakup lepszego wyposażenia i umiejętności dla naszej postaci, co naturalnie zwiększa jej efektywność na polu walki.

Tryby oferowane przez Battlefronta w większości przypadków są znanymi wariantami rozgrywek ze wspomnianego Battlefielda. Mamy zatem zdobywanie umocnieńdeathmatch, CTF itp. Powiewem świeżości jest tryb bohaterowie vs złoczyńcy, o którym więcej wspomnimy za chwilę.

Rozgrywka w Star Wars Battlefront jest bardzo szybka. Rushowanie na pozycje wroga to w zasadzie chleb powszedni. Stanowi to pewnego rodzaju kłopot, ponieważ w przypadku większości trybów kluczem do zwycięstwa jest dobra współpraca z innymi członkami drużyny, o co w większości przypadków jest niestety trudno.

Irytujące jest natomiast używanie granatów podczas rozgrywki w trybach przeznaczonych dla mniejszej ilości graczy. Nagminne jest umieranie od wyrzucanych na ślepo ładunków, które zbierają mordercze żniwo. Ta niedogodność jest mniej uciążliwa przy rozgrywkach dla 40 graczy, w których rozmiary mapy nie pozwalają na radosne ciskanie granatami. Niestety w momencie gdy pojawia się cel na mapie (np. przekaźnik w trybie AT-AT), obie strony konfliktu zbiegają się w to miejsce i granaty znów dają się we znaki. W tym miejscu warto również pochylić się nad systemem spawnowania po śmierci. Gra potrafi wskrzesić gracza za plecami przeciwników lub w samym środku ich zgrupowania, także oberwanie wiązką z blastera „na fresha” jest dość często spotykaną przypadłością.

Sama rozgrywka, na ten moment wydaje się zbalansowana w większości trybów, niestety nie we wszystkich. Jedną z najbardziej irytujących rzeczy, które można zaobserwować podczas rozgrywki jest nierównomiernie rozłożony balans w trybie Bohaterowie vs Złoczyńcy, w którym naprzeciw siebie stają dwie drużyny złożone ze szeregowych wojaków i postaci specjalnych . Jeżeli postać specjalna zostaje wyeliminowana gracz odradza się jako zwykły żołnierz, a celem rozgrywki jest wyeliminowanie wszystkich bohaterów z drużyny przeciwnej. Problemem teamu Imperium jest to, że postacie specjalne nie walczą dobrze z dużych odległości, w przeciwieństwie do drużynyRebeliantów. Po ciemnej stronie mocy walczy Imperator, który najlepiej radzi sobie ze średnich dystansów. Do tego mamy Vadera, który walczy w zwarciu i Boba Fett`a, którego atutem jest mobilność. Ze strony rebeliantów mamy do dyspozycji Luke`a, który jest odpowiednikiem Vadera, Hana Solo, jako strzelca i Leię, która używa lasera z dystansu i posiada pole siłowe. O wiele lepsze warunki do eliminacji wroga na odległość stawiają rebeliantów na lepszej pozycji niż ciemną stronę mocy walczącą głównie z bliska lub średniego dystansu. Trochę szkoda, że psuje to efekt w trybie, który tak naprawdę jest radosnym powiewem świeżości w rozgrywce online. Dość ciekawą pozycją jest również tryb Atak AT-AT, w którym siły Imperium szturmują umocnione pozycje rebeliantów za pomocą maszyn kroczących. Te odbywają się na największych mapach, pozwalających na spotkanie się nawet 40 graczy. Tryby AT-AT i Supremacja, w której zdobywa się umocnienia, najlepiej odzwierciedla zmagania Rebeliantów z Imperium. To w tych trybach najbardziej odczuwa się klimat sagi George`a Lucasa. Kroczące walkery, dźwięki laserów, skutery na Endorze, okrzyki Storm Trooperów sprawiają, że immersja wykracza ponad skalę. 

Widoczki ze Star Wars

Jak już wspominaliśmy, Battlefront przypomina Battlefielda, niestety to podobieństwo jest nieco zbyt daleko idące. Wszystko byłoby dobrze, gdyby ekipa DICE mogła popracować nieco bardziej nad warstwą wizualną Battlefronta. Wygląd map jest nierówny. Las na Endorze, czy pola siarki prezentują się przyzwoicie, ale lodowe Hoth momentami razi kanciastością wzniesień. Co do projektu map nie można się przyczepić. Architekci poziomów poradzili sobie ze stworzeniem dobrze ułożonych map, które umożliwiają ingerencję w krajobraz (niszczenie niektórych drzew na wspomnianym Endorze). Wątpliwości rodzi jednak samo ich wykonanie. Nie dziwi zatem fakt, że jednym z pierwszych modów, które pojawiły się w sieci była poprawa jakości grafiki. Ten dualizm wykonania uwidacznia się również w modelach postaci. Można odnieść wrażenie, że twórcy przeszli na ciemną stronę mocy, bowiem imperialni żołdacy, szturmowcy i pojazdy wyglądają na dopieszczonych w każdym calu. Tego niestety nie da się powiedzieć o modelach wojsk rebelii, które są nieco nijakie. Ogólnie jeśli chodzi o wygląd Star Wars Battlefront plasuje się w stanach średnich tego, co możemy podziwiać w dzisiejszych czasach. Nie urywa żadnych części ciała, jest natomiast poprawnie wykonaną produkcją. Aż tyle i niestety tylko tyle.

Dźwięk się niesie z odległej galaktyki

Star Wars Battlefront to jednak mistrzostwo pod kątem dźwiękowym. Nie sugerujcie się fatalnie zrobionym dubbingiem w reklamie nadawanej w telewizji. Gra została doskonale udźwiękowiona i powinna być stawiana za wzór absolutnie wszystkim. Odgłosy bzyczących nad głową laserów, gwiezdnowojennego oręża, czy pojazdów są genialne. W trakcie bitewnej gorączki słyszymy w głośnikach komunikaty i symfoniczne kawałki zagrzewające do boju. Warstwa dźwiękowa pozwala całkowicie pogrążyć się w klimacie Star Wars, dzięki czemu odnosi się wrażenie, jakby faktycznie brało się udział w jednej z bitew w odległej galaktyce. Dźwięk zbiera zasłużone brawa ponieważ doskonale oddaje klimat. W połączeniu z olbrzymią ilością „smaczków” buduje wizerunek Battlefronta godny marki. Pod pojęciem „smaczków” rozumiemy tu takie drobiazgi nawiązujące do filmowej sagi jak Ewoki rzucające kamieniami w szturmowców czy pojawiający się znienacka ludzie pustyni. Tego rodzaju rozwiązań jest sporo i można natknąć się na nie na każdym kroku.

Moc jest silna, acz krótkotrwała

Mocy jest wystarczająco na dobrą zabawę, ale nie wystarczy jej  by cieszyć się nią długo. Niestety Star Wars Battlefront potrafi się szybko znudzić, a wszystko spowodowane jest dość prostą rozgrywką, trochę słabym balansem rozgrywki i oklepanymi trybami. To, oraz grafika powoduje wrażenie, że mamy do czynienia z nieco podkręconym Battlefieldem podanym w „Starwarsowych” fatałaszkach.

Co dla jednych jest jednak wadą dla innych będzie zaletą. Znajomość mechaniki gry i jej prostota może zachęcać osoby, które nie próbowały swoich sił w potyczkach online. Setting natomiast pozwala liczyć, że wielu fanów Gwiezdnych Wojen zasiądzie do monitorów i zacznie wirtualne potyczki. Klimat Star Wars jest doskonale oddany i odwzorowany. To na pewno pozwoli liczyć Elektronikom pieniądze spływające z kolejnych milionów sprzedanych kopii Battlefronta.

Filmy pochodzą od redakcji, testowaliśmy wersję PC.

Podobne artykuły

Star Wars 1313 powraca z martwych?

Star Wars 1313 powraca z martwych?

  Dawno, dawno temu, bo w 2012 roku umysły i serca graczy rozgrzał tytuł zapowiedziany na...

czytaj więcej
Gry fabularne w uniwersum Star Wars

Gry fabularne w uniwersum Star Wars

Fenomen Gwiezdnych Wojen dotknął chyba wszystkich sfer popkultury - filmów (rzec...

czytaj więcej

komentarzy (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany