Artykuły

Co przyniesie 2016 - apokalipsa noworoczna

Wskoczyliśmy wszyscy w 2016 rok, przed nami mnóstwo wydarzeń, tytułów i premier. Spróbujmy napić się piwa, powróżyć z fusów i noworocznie spróbować przewidzieć przyszłość.

Wróżby nie nastrajają pozytywną energią. Z lotu ptaków, dymu z popielniczki oraz rozrzuconych kartonów po pizzy wyłania się obraz roku pełnego spektakularnych klęsk. 2015 okazał się być szczęśliwym rokiem, szczególnie jeśli chodzi o polski gamedev. Wiedźmin 3 i Dying Light zrobiły furorę nie tylko na rodzimym poletku, zdobyły uznanie prasy i gawiedzi.

2016 rok jest pełen jeszcze głośniejszych marek, które uderzą w czytniki naszych konsol i komputerów. Niestety z ponurym efektem.

Uncharted 4 będzie „tylko” bardzo dobre.

Choć przesunięcie premiery niekoniecznie musi zwiastować jakiekolwiek kłopoty, to musimy zdać sobie sprawę, że jeśli Uncharted 4 nie będzie miało w sobie tego boskiego pierwiastka, który napędzał wcześniejsze odsłony przygód Nathana Drake’a, to będzie stanowić zawód. Naughty Dog dowodziło nie raz, że potrafi ów pierwiastek w swoich dziełach zawrzeć, jednak jakakolwiek pomyłka przy Kresie Złodzieja może zamienić się w plamę na honorze studia. Choć większych oznak sugerujących takową przypadłość nie ma, to jednak osobiście uważam, że w grze stricte Single Player rozgrywki wieloosobowe są potrzebne jak łysemu grzebień.

No Man’s Sky okaże się nudne jak flaki z olejem

kompletnie randomowy dinozaur

Buńczuczne zapowiedzi zawsze wyzwalają sporą dozę ostrożności, a w tym przypadku developerzy są rozrzutni z obietnicami. Losowo generowany każdy element otoczenia, poczynając od roślinek, zwierząt, pojazdów, na całych planetach kończąc. Nigdzie nie jest jednak podane na czym ta losowość ma polegać – czy faktycznie na każdej skale w uniwersum No Man’s Sky będzie wszystko rosło w sposób losowy, czy niepowtarzalność w pewnym momencie będzie gwarantowała zmiana kolorów czy rozmiarów tych samych modeli? Bardzo ciekawie przeanalizował sprawę serwis gameskinny. I choć ciężko się z argumentacją nie zgodzić, to po cichu liczymy, że tak źle nie będzie. W przeciwnym wypadku balon z napisem No Man’s Sky pęknie z głośnym pierdnięciem.

Scalebound pierwszym (z wielu) opóźnień

Nie w tym roku, stary

Nie dalej jak dwa dni przed pisaniem tego tekstu gruchnęła wieść, że naprawdę fajnie zapowiadający tytuł z oznaczeniem „Wyłącznie na Xbox One” zostanie wydany dopiero w 2017 roku. Może i przesuwanie premier nie powinno dziwić, ale przesuwanie ich na „kiedyś w przyszłym roku” wygląda słabo. Aż się nie chce wierzyć, że tytuł, którego premiera była cicho przymierzana na zeszły rok wymaga dodatkowego roku pracy. Ale niech tam, pal sześć. Jeden tytuł jakoś pójdzie wytrzymać. Gorzej będzie jeśli do niego dojdą następne. Obym był złym prorokiem, ale obstawiam, że następną obsuwą będzie Quantum Break, którego formuła łącząca gra z serialem może przerosnąć samych twórców, którzy kręcąc się w kółko stworzą pięknie wyglądającego średniaka. A tutaj, tak samo jak  w przypadku Uncharted 4, gra nie będąca wyśmienitym tytułem będzie grą złą.

Ludzie zaczynają rzygać kolejnym porąbanym na części tworem. TellTale nie wie co ze sobą zrobić.

Wciśnij X aby zabić bohatera

TellTale Games wyrobiło sobie ugruntowaną pozycję swoimi produkcjami, które lekkie, łatwe i przyjemne, a także posiadające wciągającą fabułę zaskarbiły sobie rzesze fanów na całym świecie. Ilekroć jednak TT Games wypuszcza na rynek nowy twór tym bardziej widać brak pomysłów. Wszystkie tytuły są podane na jedno kopyto jeśli chodzi o rozwiązania i mechanikę. QTE, przejdź dalej, QTE, QTE, QTE. Fabuła, jak bardzo by wciągająca nie była, nie zawsze dźwiga konieczność wciśnięcia tych wszystkich guzików. Wszystkie tytuły są niczym odcinane od jednej całości, zmienia się tylko setting, bohaterowie i historia. Wszystkie pocięte na „epizody” i „sezony” gry stają się bezczelnym wpychaniem DLC, a określenie „story driven” przestaje mieć znaczenie. Przesadzam?

Call of Duty, Fifa i Pro Evolution Soccer stają się innowacyjne. Nie będzie nowego Assassin’s Creed.

Nowy asasyn na wiecu wyborczym

Jeśli plotki mówią prawdę, to pierwsza wróżba już się spełniła. Jak ćwierkają ptaszęta na różnych forach, nowy Assaassin’s Creed pojawi się dopiero w 2017, sposobem opowiadania historii ma się wzorować na Wiedźminie 3 (kolejny !) i fabularnie ma zabrać nas do starożytnego Egiptu. To może być naprawdę wspaniała wiadomość, ponieważ taka chwila odpoczynku może pozwolić serii na złapanie jakże potrzebnego jej oddechu. Nie miałbym nic przeciwko, jeśli czekałbym na nowego AC nawet dłużej niż rok, byleby wpuścić doń nieco powietrza, by marka przestała trącić korkiem.

Inne coroczne serie również wszystkich zaskoczą. Call of Duty od Infinity Ward  (to ich kolej na wydanie nowego CoD) wprowadzi do serii zdalnie sterowane szczury, strzelaniny w gorącej lawie i cofanie się w czasie, Fifa pozwoli na wymianę koszulkami (również w rozgrywkach kobiecych) a PES zaoferuje prawdziwe nazwy zespołów (od jutra nie piję).

The Division też nie spełni oczekiwań, lub zaliczy przesunięcie premiery. Albo jedno i drugie.

Hej ho, hej ho, po znajdźki by się szło

Mocno kibicuję The Division, tak samo jak Far Cry Primal. Ten drugi tytuł coraz bardziej wzbudza moje zainteresowanie, a The Division, po hypestormie trwającym jeszcze kilka miesięcy temu nagle gdzieś się skryło. Oby nie znaczyło to jakichś problemów z tym tytułem, który zapowiada się wyśmienicie. Należy jednak pamiętać przypadek Watch Dogs, którym po pierwszej prezentacji na E3 podniecało się pół świata, a wyszło, jak wyszło.

Ceny gier

Money making is a wonderful thing

Ceny gier oferowanych w dystrybucji cyfrowej na konsolach już sięgają cen graniczących z nieporozumieniem. Zakupy w sklepach Sony i Microsoftu zrobią się  tak drogie, że w sklepach rozpoczną się walki o jeszcze tanie wersje pudełkowe. Te niebawem zaczną zanikać i jedyną alternatywą dla cyfrowej drożyzny będą kolekcjonerki osiągające równie zawrotne ceny. Nie wierzycie? Zobaczcie, co dzieje się z pudełkową Bayonettą 2 w Stanach.

Ostatecznie wszyscy sprzedają swoje konsole i kupują blaszaki.

Nintendo zarządzi swoim NX

Wprowadzając nową konsolę Nintendo zdobędzie nowe przyczółki w Europie Wschodniej i Środkowej. Nastaje nowa era gamingu, wszyscy wcinają sushi, a ja odstawiam piwo na rzecz sake.

Wirtualna rzeczywistość = kinect na sterydach

Stefan rozpłynął się w wirtualnej rzeczywistości

Wyścig VR skończy się szybko. Sprzęt będzie drogi, a z cenę będzie oferował niewiele w dłuższym rozrachunku. Gry ekskluzywne dla VR będą powielać schematy i są w najlepszym wypadku osiągną status shootera na szynach. Brak pomysłów na wykorzystanie gadżetów spowoduje, że VR skończy jak Kinect.

Wszystko powyższe należy traktować z przymrużeniem oka i jako karnawałowy żart, bo mam nadzieję na naprawdę dobry rok 2016. Jednak z dziką rozkoszą za rok zweryfikuję, czy któraś z wróżb się nie sprawdzi.

Wszystkie Wasze propozycje noworoczne zostawcie w komentarzach poniżej.

 

 

Podobne artykuły

Podsumowanie 2015 - Gry Wideo

Podsumowanie 2015 - Gry Wideo

Kończy się rok, zatem szanując tradycję spoglądamy za plecy i podsumowujemy co ciekawego spotkało...

czytaj więcej
10 gier nie-wideo, w które zagrałbym w 2015 roku gdybym miał czas

10 gier nie-wideo, w które zagrałbym w 2015 roku gdybym miał czas

Zapraszam na subiektywny przegląd tytułów, które moim zdaniem prezentowały się najc...

czytaj więcej

komentarzy (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany